Śladami ordynacji - willa Trześnik
Na terenie dawnego Folwarku Dolne, nieopodal stacji kolejowej, stoi "willa Trześnik" zwana też "dworkiem przy Trześniku". Jest dobrze ukryta w zielonym zakątku utworzonym przez odchodzącą od ulicy Sikorskiego ulicę Kasprowicza - dawną "hrabską drogę". Dom wybudowano w 1898 roku dla pracowników ordynacji Potockich. Wiemy, że na początku lat 30. mieszkał tam pan Falenta, zarządca rafinerii spirytusu.
![]() |
| Dworek przy Trześniku, prawdopodobnie lata 40. lub 50. XX wieku, ze zbiorów MBP w Łańcucie |
Pod koniec 1932 roku w willi zamieszkał wraz z rodziną Juliusz Wierciński, pomocnik, a od 1936 r. zastępca dyrektora dóbr ordynacji Potockich.
![]() |
| Fragment mapy miasta z 1927 r. z zaznaczoną willą, ze zbiorów WiMBP w Rzeszowie |
Dzisiejsza ulica Kasprowicza była niegdyś prywatną drogą Alfreda Potockiego, zamykaną bramami i prowadzącą na stację kolejową. Po jej prawej stronie położona była bażantarnia i plac do gry w polo, poniżej dworku Wiercińskiego, w stronę torów, mieściła się szkółka roślin, a jeszcze dalej rozciągały się pastwiska. Droga skręcała tam w lewo i przechodziła w obsadzoną tujami alejkę, mijała łukiem zabudowania rafinerii spirytusu i kończyła się ozdobną bramą wychodzącą wprost na budynek stacji.
Zanim "hrabska droga" stała się prywatną alejką hrabiego Alfreda, nazywano ją "drogą biczową", niezbyt wygodną dla koni, które męczyły się strasznie wciągając w stronę miasta wozy wyładowane towarami. Zdarzało się, że docierały jedynie do połowy trasy i nie miały już siły iść dalej, przez co dostawy się opóźniały. W 1930 r. otwarto nową drogę o łagodniejszym podjeździe i obsadzono ją czereśniami, czyli trześniami. "Drogę biczową", skoro nikt jej nie chciał, Potocki mógł spokojnie przerobić na prywatny dojazd na stację kolejową.
![]() |
| Willa w 1981 r., karta ewidencyjna zabytku |
Wróćmy jednak do willi Trześnik, która dziś widnieje pod adresem Grunwaldzka 70.
"Dom, w dużym ogrodzie, leżał przy tzw. "hrabskiej drodze". Na rosnące przy niej stare topole i pobliską bażantarnię rozciągał się z tarasu willi niezapomniany widok. Przedłużeniem należącego do mnie ogrodu była, przynależna do ogrodów zamkowych, szkółka drzew i krzewów ozdobnych. Bażanty z sąsiedniego lasku i szkółki biegały po naszym ogrodzie i wieczorami sadowiły się na noc na balustradzie tarasu. Piękne i wygodne to było mieszkanie. Jego jedyną wadą było znaczne oddalenie od miasta" - pisał Wierciński we "Wspomnieniach oficjalisty".
![]() |
| Dworek przy Trześniku, ok. 2010-1017 r. fot. Edward Soński |
Tuż po wybuchu II wojny światowej, kiedy w pobliskim Parku Angielskim Niemcy utworzyli przejściowy obóz jeniecki dla żołnierzy polskich, w dworku mieściła się komendantura tego obozu.
Po wojnie w willi mieszkali repatrianci z terenów ZSRR. Na potrzeby utworzenia mieszkań komunalnych zniszczono oryginalny układ pomieszczeń, dzieląc pokoje na mniejsze, a niektóre zamieniając w kuchnie. Kolejne zmiany nastąpiły na początku lat 80., kiedy to m.in. podczas adaptacji poddasza skuto herby Romana Potockiego widniejące wcześniej w frontowych szczytach, a drewnianą boazerię na werandzie zakryto płytami pilśniowymi.
![]() |
| Dworek w latach 30., ze zbiorów Jacka Wiercińskiego |
Ze względu na brak funduszy na remont miasto sprzedało willę przed 2020 rokiem. Dziś, pięknie odrestaurowana, przypomina o swojej ciekawej historii.
![]() |
| Dworek Trześnik obecnie, zdjęcie z przewodnika ilustrowanego "Miasto Łańcut" |
Na zakończenie przypomnijmy, dlaczego Juliusz Wierciński jest postacią, której Łańcut zawdzięcza naprawdę bardzo wiele. Gdy w lipcu 1944 roku do miasta wkroczyła Armia Czerwona, zamek był narażony na całkowitą grabież i dewastację, co było powszechnym losem arystokratycznych majątków na terenach wyzwalanych spod okupacji niemieckiej. Wierciński, którego Alfred Potocki uczynił swoim pełnomocnikiem, wpadł na fortel. Na bramie zamkowej wywiesił tablicę z napisem w języku rosyjskim, która informowała, że pałac jest "muzeum narodu polskiego". Dzięki temu czerwonoarmiści potraktowali budynek jak instytucję państwową, a nie „pański” majątek do rozgrabienia.
![]() |
| Brama wjazdowa do parku, 1948 r. źródło: polska-org.pl |
Juliusz Wierciński mieszkał z rodziną w Łańcucie do października 1944 r. Bezskutecznie próbując zapobiec parcelacji i rozproszeniu wartościowego majątku ordynacji, poprosił o zwolnienie z obowiązku zarządu nad posiadłością. W efekcie nakazano mu natychmiast opuścić dom.
![]() |
| W tej wieżyczce gospodarz miał swój gabinet, lata 30., ze zbiorów Jacka Wiercińskiego |
- Cholewianka-Kruszyńska A., Kazimierz i Juliusz Wiercińscy. malarskie pasje łańcuckich oficjalistów, Muzeum-Zamek w Łańcucie, 2013;
- Kluz J., Nitkiewicz M., Miasto Łańcut. Przewodnik ilustrowany, 2024;
- Trześniowski Z., To i owo o Łańcucie. Gawędy, Rzeszów 2015;
- Wierciński J., Wspomnienia oficjalisty, 2013;








Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarz ukaże się po zweryfikowaniu go przez administratora.