Z cyklu: "Znani, lecz nieznani": Stanisław Robert Bogusławski

Stanisław Robert Bogusławski był w latach 30. zeszłego wieku starostą w Łańcucie. Niewielu mieszkańców naszego miasta słyszało to nazwisko - warto je przypomnieć, bo to jedna z tych postaci, które swoim życiorysem mogłyby obdarzyć kilka osób. Jego droga prowadziła od konspiracji, przez fronty wielkiej historii, aż po spokojniejsze, choć nie mniej odpowiedzialne urzędowanie.

Starosta Stanisław Bogusławski (z lewej) i hrabia Alfred Potocki, lata 30. XX wieku
ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łańcucie

O jego rodzicach wiemy niewiele. Ojciec Tadeusz urodził się w 1855 roku i przy nazwisku wymieniał rodzinny herb - Prus. Nazwisko panieńskie matki Heleny brzmiało intrygująco: d'Erceville. Stanisław urodził się w 1882 roku w Dąbrowie w powiecie garwolińskim, w czasach, gdy Polski nie było na mapie. Już jako młody człowiek nie godził się z tym stanem rzeczy – działał w zbrojnej organizacji Polskiej Partii Socjalistycznej, za co przyszło mu zapłacić rosyjskim więzieniem. Był więc jednym z tych, którzy niepodległość traktowali nie jako ideę, lecz jako obowiązek.

Kiedy wybuchła I wojna światowa, trafił do carskiej armii – los typowy dla wielu Polaków z zaboru rosyjskiego. Osobliwy rozdział jego niezwykłej biografii otworzył się w 1917 roku, po rewolucji lutowej. W chaosie rozpadającego się imperium stanął na czele Legionu Polskiego w Finlandii (fin. Puolan Legioona Suomessa), która właśnie wykuwała swoją niepodległość.

Legion Polski w Finlandii

To epizod niemal filmowy. W czasie fińskiej wojny domowej dowodził oddziałem liczącym około 1700 żołnierzy. Jego ludzie nie tylko - jako pierwsza polska formacja - walczyli z bolszewikami, ale też pilnowali porządku w strategicznym Wyborgu i na odcinku kolejowym prowadzącym ku rosyjskiej granicy. Podwładni porucznika Bogusławskiego byli czymś więcej niż wojskiem – byli gwarantem stabilności młodego państwa. Władze nie dysponowały wystarczającymi siłami militarnymi, by utrzymać porządek w kraju, dlatego bezinteresowne zaangażowanie licznego Legionu Polskiego odegrało istotną rolę w przywracaniu ładu w Finlandii. W 1922 roku Bogusławski został honorowym obywatelem tego kraju, odznaczono go też Złotym Krzyżem Wolności.

Stanisław Robert Bogusławski w Finlandii
źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

źródło: Muzeum Historyczne w Legionowie

Po rozwiązaniu legionu wrócił do odradzającej się Polski i włączył się w jej budowę – najpierw jako oficer Wojska Polskiego, potem administrator. Przez kilka lat był „urzędnikiem do specjalnych zleceń” Ministerstwa Skarbu. Potem dał się poznać jako sprawny i energiczny samorządowiec: był m.in. starostą w Równem, Łucku i Łańcucie, a także organizator życia gospodarczego: w aureoli bohatera walk o niepodległość Polski i Finlandii prezesował Komitetowi Organizacyjnemu Targów Wołyńskich. Zmarł w 1958 roku.

Stanisław Robert Bogusławski, Targi Wołyńskie
źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jego życie dobrze oddaje los pokolenia, które dojrzewało w niewoli, walczyło o wolność – nie tylko własnego kraju – a potem próbowało tę wolność ogarnąć i urządzić. 

Bogusławski był starostą powiatu łańcuckiego w latach 1933-1937. Ledwo objął urząd, już musiał zmierzyć się z poważnym problemem. W maju, wraz z burmistrzem Czarneckim, stanął naprzeciwko kilku tysięcy strajkujących chłopów maszerujących na Łańcut. 

Kurs dla Przodowników oświatowych wsi w Łańcucie, 27 marca 1934 r.
ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łańcucie

Juliusz Wierciński tak o nim pisał we "Wspomnieniach oficjalisty": "Dziwny to był człowiek, chodzący jakimiś sobie tylko znanymi ścieżkami, prowadzącymi do tajemniczych i zaskakujących, jak na starostę, powiązań. Uprawiał dziwną, sobie tylko znaną politykę, robiącą wrażenie zdawania sobie sprawy z nieodwracalności rozbudzonego w masach ludowych i narastającego uświadomienia siły rewolucyjnej. Ani przez moment nie był - jak jego poprzednicy - biurokratą i posłusznym wykonawcą narzuconej z góry linii politycznej. Fascynował swoją tajemniczością i ogromnym osobistym urokiem. Nikt nie wiedział właściwie skąd i jak trafił do Łańcuta. Zachowywał się lekceważąco w stosunku do zamku i obojętnie wobec miejscowych wielkości".

W bibliotecznych zbiorach przechowujemy kilka fotografii, na których znajduje się starosta Bogusławski -> TUTAJ (jeśli galeria nie wyświetla się od razu, kliknij "Przeglądaj zbiory").

Jedyną z naszych ciekawszych pamiątek jest karta kondolencyjna, którą Stanisław Bogusławski jako Starosta Łańcucki skierował do byłego pracownika Wydziału Powiatowego Jana Kazimierza Kęskiewicza i jego żony Genowefy, którzy wiosną 1937 roku stracili siedmioletnią córeczkę: "Przesyłamy Szanownym Państwu wyrazy serdecznego współczucia w tak wielkim smutku. Strata dziecka jest największą tragedią, jaką człowiek może przeżywać na tym świecie. St. R. Bogusławski"

ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łańcucie


Komentarze