Opowieści spod lupy - tajemnice starej fotografii

Perełka z naszych zbiorów - zachwycające zdjęcie budynku mieszkalnego dla pracowników likierni Potockich. Jest niestety dość poważnie uszkodzone, naszą rolą jest zadbanie o to, by nie doznało dalszych obrażeń.

ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łańcucie

Budynek był częścią kompleksu fabrycznego na Folwarku Górne, dziś zwanego Starą Likiernią. Wzniesiony za czasów drugiego ordynata, w 1899 r. został przebudowany przez jego syna, hrabiego Romana Potockiego. 

Fabryka zatrudniała doskonale wykształconych fachowców, których specjalnie sprowadzano do Łańcuta, nierzadko z zagranicy. Ten okazały dom powstał właśnie dla nich, żeby mieli gdzie mieszkać. Jednym z jej lokatorów był Kazimierz Wierciński, buchalter w łańcuckiej fabryce wódek i rosolisów, który mieszkał tam z rodziną do 1909 roku. Jego syn Julian (Juliusz) pracował w ordynacji łańcuckiej od 1927 roku i to on wywiesił na bramie parkowej kartki z napisem "Muzeum Narodu Polskiego" w 1944 roku, czym prawdopodobnie uratował zamek przed grabieżą i dewastacją sowiecką. 

Pięknie skomponowana fotografia na pierwszy rzut oka przedstawia sam budynek na tle nieba. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej, najlepiej przy pomocy lupy lub wręcz skanera i ekranu komputera, dopatrzymy się na niej kilku fascynujących scenek rodzajowych. 

Pozująca do zdjęcia para, dziewczyna schodząca po schodach, elegancki "taksówkarz" z epoki, mężczyzna przy ogrodzeniu, który patrzy w aparat mając nadzieję, że będzie widoczny na zdjęciu... 


Podnosimy wzrok na piętro budynku, a tam przez okno wyglądają mężczyzna i kobieta z małym dzieckiem. Pracownik Fabryki Rosolisów, Likierów i Rumu zamieszkał tu razem z rodziną - ciekawe z jak daleka sprowadził go hrabia Potocki? 

A cóż tam się dzieje na prawo, przy rogu budynku? Jaka szkoda, że zdjęcie uległo częściowemu zniszczeniu i nie widzimy wszystkich szczegółów tych scenek. Czyżby ktoś się właśnie wprowadzał i młodzi pomocnicy pracują ciężko, wnosząc bagaże do środka? A może to tylko dostawa zaopatrzenia? Oni chyba też zdają sobie sprawę z obecności fotografa, bo ciekawie zerkają w jego stronę. To dalszy plan, więc ich twarze i postaci są już lekko zamazane i mniej wyraźne, bo w końcu to wspaniały gmach jest tutaj głównym bohaterem.


Początki likierni w Łańcucie sięgają czasów Alfreda, pierwszego ordynata. Produkowano w niej m.in. likiery, rosolisy, rum, a nawet wodę kolońską. Na jednym z budynków kompleksu do dziś widnieje napis "Magazyn Rosolisów i Likierów". 

fot. W. Grabkowski, FotoPolska

Z kompleksu budynków Starej Likierni zachowały się do dziś dwa - magazyn i właśnie budynek mieszkalny pracowników. Warto wybrać się na spacer na ulicę Potockich, spróbować wypatrzeć za ogrodzeniem charakterystyczne mury XIX-wiecznych zabytków i przypomnieć sobie postaci ze zdjęcia, które tam kiedyś mieszkały i pracowały. 

fot. Edward Soński

Może dziwnym trafem ich historie nagle pojawią się - wraz z podmuchem wiatru - w głowach zaciekawionych spacerowiczów? Może ciągle jeszcze krążą tam w powietrzu pragnąc zapisać się w czyjejś pamięci?

fot. Google Street View


Komentarze